Pamięci ks. Maksymowicza

 

„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada,

lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma,

lecz przez to, czym dzieli się z innymi.”

                   Jan Paweł II

     

      Tak niedawno mogliśmy go spotkać w garwolińskiej świątyni. Był zawsze. Miał czas dla wszystkich, którzy potrzebowali z nim porozmawiać, uzyskać od niego poradę czy słowa podtrzymujące na duchu. Nikt nie spodziewał się, że tak nagle i szybko rozstaniemy się z nim. 5 marca mija dwa lata, jak odszedł od nas ks. Stanisław Maksymowicz.

      28 sierpnia 1991r. został proboszczem parafii Przemienienia Pańskiego w Garwolinie. Przyszedł w trudnym okresie – reform gospodarczych, dużego bezrobocia, spadku poziomu życia mieszkańców. W coraz większym stopniu pojawiały się problemy społeczne. Pomimo tak dużych trudności ks. Stanisław z wrodzoną cichością i skromnością zabrał się do pracy. Kościół bardzo szybko zaczął się zmieniać – zostały poprawione fundamenty, docieplony strop oraz zainstalowane ogrzewanie. Polichromia była bardzo zniszczona, wymagała szybkiej renowacji. Ks. proboszcz zatrudnił specjalistów tak, że w krótkim czasie kościół odzyskał dawną świetność. Został również odnowiony z zewnątrz.

      Ks. Maksymowicz zwracał dużą uwagę na właściwe wychowanie młodego pokolenia. Był zawsze przyjacielem młodzieży. Tylko jego osobiste zaangażowanie sprawiło, że na placu kościelnym powstało Katolickie Liceum i Gimnazjum prowadzone przez Stowarzyszenie Przymierza Rodzin. Początkowo młodzież uczyła się w skromnych warunkach, lecz dzięki zaradności ks. proboszcza ma liceum jeden z ładniejszych budynków w Garwolinie. Do końca ta placówka „była oczkiem w głowie” ks. Stanisława.

      Dla wszystkich parafian ks. proboszcz był wspaniałym kapłanem. Traktowany był jako przyjaciel, a nawet rodak. Tak o ks. Stanisławie napisało Echo Katolickie: „Kochany przez parafian

Ks. kanonik prowadził życie ciche, spokojne, pokorne i pracowite. Z nikim nie wojował, wszystkich szanował, a w miarę potrzeb spieszył z pomocą zarówno duchową jak i materialną. Na temat wszystkiego, co działo się w kościele i państwie, miał wyważony sąd, daleki był od krytykanctwa. Księża chętnie korzystali z jego rad. Także biskupi diecezjalni bardzo cenili ks. Maksymowicza”.

      Dziś mamy go tylko w pamięci. Dzieła jego pracy będą nam o nim przypominać. Wspomnijmy księdza Maksymowicza w naszych modlitwach.